Na szczęście cały ten długi weekend za nami i zaczęło się normalne, codzienne życie. Dziwne, że za tym tęskniłam.
Chwila przerwy bardzo się przyda, bowiem zdążyłam już ponownie polakierować szafki nocne, progi i pozbierać graty. Według mnie szafki są piękne i zupełnie mi nie przeszkadza, że kilkudziesięcioletnie egzystowanie sprawiło, że są porozsychane gdzieniegdzie, czy ciut koślawe. Suma sumarum nie wyglądają tak tragicznie, a Mi będzie musiał się do nich przyzwyczaić :)
Pogoda znów słoneczna, więc odkładam na bok książkę Tokarczuk "E. E.". Czytanie o czasach międzywojennych, Breslau, seansach spirytystycznych zdecydowanie bardziej pasuje do deszczowej pogody za oknem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacyjnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacyjnie. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 18 sierpnia 2008
środa, 30 lipca 2008
pourodzinowo
Dzień urodzin minął, było bardzo miło, ale parafrazując Kłapouchego "czym są urodziny? dziś są, jutro ich nie ma". Jestem z siebie dumna, bowiem udało mi się zorganizować rodzinną imprezkę na 13 osób, namachałam się strasznie, ale przynajmniej wiem, co czuje mama podczas imprez na 20 ludziów. :)
W poniedziałek z wyżej wymienionej okazji pojechaliśmy przehulać trochę pieniędzy na dobre jedzenie do Wrocławia. Skończyło się na tym, że wylądowaliśmy w Sankt Petersburgu, który zawsze kojarzył mi się z knajpą dla zgredów. Może i tak jest, ale mięcho mają pyszne.
Później obowiązkowo wizyta w empiku, gdzie zaszalałam i kupiłam sobie nową Anię Dąbrowską oraz magazyn Gaga. To szczegół, że jest on przeznaczony dla rodziców, ale jest w tak piękny sposób wydany, że zatęskniłam za dzieciństwem oglądając ich sesje.
W poniedziałek z wyżej wymienionej okazji pojechaliśmy przehulać trochę pieniędzy na dobre jedzenie do Wrocławia. Skończyło się na tym, że wylądowaliśmy w Sankt Petersburgu, który zawsze kojarzył mi się z knajpą dla zgredów. Może i tak jest, ale mięcho mają pyszne.
Później obowiązkowo wizyta w empiku, gdzie zaszalałam i kupiłam sobie nową Anię Dąbrowską oraz magazyn Gaga. To szczegół, że jest on przeznaczony dla rodziców, ale jest w tak piękny sposób wydany, że zatęskniłam za dzieciństwem oglądając ich sesje.
czwartek, 17 lipca 2008
nawet gdy jest źle dobrze jest [Mikromusic]
Kobiety zdecydowanie działają impulsywnie i często zmieniają zdanie. Pojechałam dzisiaj na zakupy z zamiarem kupna cukinii na ratatuille, a skończyło się na rybce, którą upiekę w skorupce z fety, orzechów i migdałów.
Do tego co jakiś czas wchodziłam na stronę merlina i zastanawiałam się nad kupnem "Łatwego gotowania" Gordona Ramsaya, przed chwilą, pod wpływem impulsu złożyłam zamówienie na tą książkę i do tego "Kafka nad morzem" Murakamiego, która też mnie kusiła. Rozgrzeszam się tym, że w końcu za tydzień mam urodziny, wakacje w większości pewnie spędzę w domu, więc pieniądze nie będą uciekały ode mnie,a poza tym skoro mój Mi spełnia swoje zachcianki kupując nieprzyzwoicie drogi router, to dlaczego ja mam nie kupić sobie książek? :)
Wczoraj, gdy on był w Krakowie, cały dzień spędziłam sama. Chciałam się spotkać z koleżanką, ale ostatecznie doszłam do wniosku, że sama ze sobą czuję się dobrze i nie potrzeba mi ludzi. Być może prowadzi to do aspołecznych zachowań, ale tak naprawdę uwielbiam pobyć sama, poczytać ciekawą książkę i pobuszować w internecie czytając ciekawe blogi.
Czasami życie jest piękne.
Na naszym poddaszu mamy już podłogę, więc dzisiaj zaproponuję mężusiowi piknik pod oknami dachowymi :)
Do tego co jakiś czas wchodziłam na stronę merlina i zastanawiałam się nad kupnem "Łatwego gotowania" Gordona Ramsaya, przed chwilą, pod wpływem impulsu złożyłam zamówienie na tą książkę i do tego "Kafka nad morzem" Murakamiego, która też mnie kusiła. Rozgrzeszam się tym, że w końcu za tydzień mam urodziny, wakacje w większości pewnie spędzę w domu, więc pieniądze nie będą uciekały ode mnie,a poza tym skoro mój Mi spełnia swoje zachcianki kupując nieprzyzwoicie drogi router, to dlaczego ja mam nie kupić sobie książek? :)
Wczoraj, gdy on był w Krakowie, cały dzień spędziłam sama. Chciałam się spotkać z koleżanką, ale ostatecznie doszłam do wniosku, że sama ze sobą czuję się dobrze i nie potrzeba mi ludzi. Być może prowadzi to do aspołecznych zachowań, ale tak naprawdę uwielbiam pobyć sama, poczytać ciekawą książkę i pobuszować w internecie czytając ciekawe blogi.
Czasami życie jest piękne.
Na naszym poddaszu mamy już podłogę, więc dzisiaj zaproponuję mężusiowi piknik pod oknami dachowymi :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)